czwartek, 1 października 2015

Projekt denko - wrzesień.


Hej :)

Nadszedł październik - miesiąc, którego już sama nazwa kojarzyła mi się zawsze z czymś mroźnym i nieprzyjemnym. Na razie jednak patrzę optymistycznie na najbliższe dni, zwłaszcza jeśli chodzi o zużywanie kosmetyków. Na wykończeniu mam kilka produktów które od dłuższego czasu zalegają na moich półkach. Zanim to jednak nastąpi pora podsumować wrzesień i rzeczy, z którymi przyszło mi się pożegnać.


  • Nivea, krem uniwersalny - pojemność: 50 ml. Ktoś nie zna? Nie sądzę... Kultowy kosmetyk, który dobrze nawilża, natłuszcza i regeneruje wszelkie partie skóry. Absolutny must have;
  • Isana, Young, żel do mycia twarzy z kwasami owocowymi - pojemność: 150 ml. Produkt na razie niedostępny w Polsce. Dobrze czyści twarz, nie powoduje ściągnięcia skóry ani jej przesuszenia. Mogłabym go porównać do opisanego tutaj kosmetyku z Rival de Loop;
  • Schwarzkopf, BC Oil Miracle Schampoo,szampon do włosów nadający blask - pojemność: 30 ml. Dobrze się pienił przez co miniatura wystarczyła mi na sporo użyć. Szampon dobrze czyści włosy, ale niestety je plącze. Po samym umyciu są miękkie i wygładzone, lecz efekt nie utrzymuje się długo. Poza tym przyspiesza przetłuszczanie się włosów;
  • Mattes, nawilżający krem do rąk - pojemność: 100 ml. Dostałam kilka opakowań tego bubla, którego recenzja znajduje się tutaj. Niestety na zużycie czeka jeszcze jedna tubka. Sama na pewno nigdy go nie kupię.


  • Smile, White, płyn do płukania jamy ustnej - pojemność: 600 ml. Już nieraz pojawił się w moim denku. Bardzo dobry i tani preparat dostępny w Biedronce skutecznie oczyszczający zęby i odświeżający oddech;
  • Colgate, pasta do zębów "Triple Action" - pojemność: 125 ml. Kolejne zużyte opakowanie. Dobrze się pieni i oczyszcza zęby. Ma przyjemny miętowy smak. W porównaniu do wersji ziołowej nie powoduje przesuszania kącików ust;
  • Lovely, błyszczyk w pędzelku "Water Effect" - pojemność: 2 ml. Miałam go tak długo, że już dawno został wycofany. Posiadałam bardzo ładny, różowy odcień który jednak nie był typowo "cukierkowym". Wyglądał na ustach niczym tafla jednak strasznie smużył się podczas aplikacji. Niezbędne było więc korzystanie z lusterka. Pędzelek przez cały okres użytkowania nie zacinał się, ale miał tendencję do aplikowania zbyt dużej porcji produktu;
  • Carea, płatki kosmetyczne z aloesem, 120 sztuk. Te waciki to jakiś fenomen, dlatego też doczekają się oddzielnej recenzji. Na razie napomknę tylko, iż są miękkie i nie rozwarstwiają się;
  • próbki - kończyła się data przydatności, więc zużyłam na szyję i stopy. 

Jak przedstawiają się wasze wrześniowe zużycia? :)

Iwona

7 komentarzy:

  1. U mnie głownie szampony, reszta nadal pełna :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam tylko płatki, ale ja wolę te fioletowe.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak zwykle bogate denko :)
    Ja w tym miesiącu wykończyłam odżywkę John Frieda i w psikaczu BioVax, płyn do mycia twarzy skin blossom i krem na noc tej firmy, 1 krem do rąk, więc jak na mój minimalizm kosmetyczny to bogato :p No i pewnie nie o wszystkim pamiętam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. a u mnie zużycie kiepskie we wrześniu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ładnie poszło ;) Krem Nivea niestety mnie zapycha ;/

    OdpowiedzUsuń

Komentując przyczyniasz się do uśmiechu na mojej twarzy :) Pamiętaj - szczęście dane innym wraca do nas podwójnie! :)
Nie spamuj linkami, a będzie większa szansa, że Cię odwiedzę...