piątek, 27 lutego 2015

Projekt denko - luty.

Cześć :)

Luty - najkrótszy miesiąc w roku nieubłaganie zmierza ku końcowi. Pora więc na przedstawienie kosmetyków, z którymi przyszło mi się rozstać.


  • Bielenda, drogocenny olejek arganowy 3w1 - pojemność: 150 ml. Recenzja tego bubelka znajduje się tutaj;
  • Linda, kremowe mydło w płynie "korzenna pomarańcza" - pojemność: 500 ml. Kolejny wielki bubel o którym pisałam w tym poście;
  • Balea, rumiankowy balsam do rąk i paznokci - pojemność: 125 ml. Poprosiłam o niego Chrzestną, gdyż czytałam pozytywne opinie na jego temat. Niestety u mnie się nie sprawdził. Miał przyjemny, nienachalny zapach. Lekka konsystencja sprawiała, że szybko się wchłaniał. Nie pozostawiał nieprzyjemnej warstwy. Niestety nie pozostawiał również żadnego efektu nawilżenia, wygładzenia czy odżywienia skóry dłoni;
  • Rival de Loop, żel do mycia twarzy - pojemność: 150 ml. Pisałam o nim tutaj.
  • Prokudent med, płyn do płukania jamy ustnej o zapachu mięty - pojemność: 500 ml. Produkt z Rossmanna, który w promocji nie kosztuje wiele. Jest lepszy od niebieskiej wersji, która zostawiała na języku nieprzyjemny nalot. Zielona dobrze doczyszcza zęby i odświeża oddech. Mocno miętowy smak bardzo mi odpowiada. Nie zawiera alkoholu; 
  • Colodent, pasta do zębów "eksplozja wybielania" - pojemność: 100 ml. Stanowcze "jestem na nie!". Pasta pieniła się tak choćby wcale. Musiałam nawet trzykrotnie ją aplikować. Nie miałam jakiegokolwiek uczucia oczyszczenia zębów. Zapach był dla mnie zbyt delikatny. O efekcie wybielania również nie ma mowy; 
  • Auchan, płatki kosmetyczne - 120 sztuk. Znowu ;);
  • Sensique, XXL Volume Color Care Mascara - pojemność: 11 ml. Mój hit, którego recenzja znajduje się tutaj;
  • Miss Sporty, Nail Expert Manicure, odżywka i baza do paznokci - pojemność: 8 ml. Zużyłam do końca, ale nie przypadła mi do gustu. Nie zauważyłam wzmocnienia paznokci oraz tego, żeby lakier dłużej się utrzymywał. Trzeba było długo czekać aż wyschnie. Za to w buteleczce zgęstniał dość szybko. Jedynym plusem było to, iż produkt chronił płytkę paznokci przed odbarwieniem. Niska cena nie zachęca mnie do ponownego zakupu. 
  • zestaw lakierów do frencha - pojemność: 10 ml. Lakiery te dostałam tak dawno, że zdążyły skamienieć... Niemniej jednak udało mi się je w większości zużyć, a teraz wyrzucam bez wyrzutów sumienia. Były z taniej, nieznanej mi firmy przez co niezbyt dobrej jakości. Dobrze służyła mi jedynie bezbarwna wersja, która przedłużała trwałość innych lakierów. 

Jak widzicie, zużyć jest bardzo mało. Niemniej jednak bardzo mnie cieszą, gdyż sporo z nich to bubelki z którymi męczyłam się przez dłuższy okres czasu. Poza tym mogę z "dumą" oznajmić, iż w lutym nic nowego mi nie przybyło :)
Jak prezentują się produkty przez Was zdenkowane?

Iwona

4 komentarze:

  1. Muszę zrobić czystki w lakierach :)

    OdpowiedzUsuń
  2. oj nie lubie sie meczyc z bubelkami mam obecnie takie dwa balsamy masakra

    OdpowiedzUsuń
  3. Zużyć może nie dużo, ale pozbyłaś się bubli, a je zużywa się najdłużej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Żadnego z tych kosmetyków nie używałam, ale olejek arganowy wygląda bardzo ciekawie ;)

    OdpowiedzUsuń

Komentując przyczyniasz się do uśmiechu na mojej twarzy :) Pamiętaj - szczęście dane innym wraca do nas podwójnie! :)
Nie spamuj linkami, a będzie większa szansa, że Cię odwiedzę...