piątek, 10 stycznia 2020

Jesienno-zimowa pielęgnacja - hialuronowy płyn micelarny 3w1 Eveline, aktywny tonik korygujący Bielendy, peeling kwasowy 30% AHA + BHA Revolution oraz maska oczyszczająca na bazie glinki Queen Helene

Cześć :)

Chociaż wielu z nas nie lubi ponurej aury sezonu jesiennno-zimowego to czas ten może mieć wartościowe działanie kosmetyczne. Brak typowego promieniowania słonecznego przyczynia się do stosowania zabiegów i produktów, które są w stanie odświeżyć i zrewitalizować często negatywne oddziaływanie słońca. Dziś chciałabym Wam przedstawić aż cztery produkty, które pomagają mi zachować ładny wygląd cery. Mowa o płynie micelarnym Eveline, toniku Bielendy, peelingu kwasowym Revolution i maseczce Queen Helene.



Kosmetyk znajduje się w plastikowej butelce z tradycyjnym dozownikiem w formie dziurki. 
Skład jest typowo drogeryjny. Znajdziemy w nim kilka wartościowych substancji, m.in. ekstrakt z ogórka, alantoinę, kwas hialuronowy.
Zapach nie jest wyrazisty, co jest istotne przy stosowaniu na okolice oczu.
Produkt nazwany jest mianem '3w1'. Przeznaczony jest do oczyszczania skóry, usuwania makijażu oraz pielęgnacji.


Jakie daje u mnie efekty?
.Zapewne pamiętacie już, że płyny micelarne stosuję do wstępnego oczyszczania twarzy. Hialuronowy płyn micelarny Eveline dobrze radzi sobie z usunięciem codziennych zanieczyszczeń. Nie ma także problemów z pozbyciem się kolorówki. Oczywiście w zależności od jej ilości musimy liczyć się z mniejszą lub większą liczbą zużytych wacików. 
Jeśli chodzi o demakijaż oczu to tutaj także jestem usatysfakcjonowana. Tusz odbija się w takiej formie jak przylega wacik do rzęs. Nie rozmazuje się, podobnie brokaty dobrze się przyklejają nie migrując po całej twarzy. Małe 'ale' można mieć do produktów wodoodpornych. Tutaj trzeba się dłużej nagimnastykować. Mi to jednak nie przeszkadza, bo rzadko takich używam.
Płyn nie podrażnia ani twarzy ani oczu. Nic mnie nie szczypie, nie piecze.
Czy działa pielęgnacynie? Ciężko ocenić, bo zawsze po nim stosuję dodatkowy żel a na to inne kosmetyki. To co mogę stwierdzić to fakt, że po jego użyciu buzia nie tylko nie jest ściągnięta, ale delikatnie nawilżona. na wszystkie obietnice wypełnienia zmarszczek, ujędrnienia itd. zupełnie nie patrzę.
Ważne! Pamiętajcie, że - bez względu na słowa producenta - każdy płyn micelarny trzeba zmyć z twarzy!
Cena wynosi ok. 20 zł za pojemność 400 ml.

Bielenda, Super Power Mezo, aktywny tonik korygujący


Preparat zamknięty jest w plastikowej, poręcznej butelce z zamknięciem na klik.
W składzie znajdziemy m.in. witaminę B3, kwas migdałowy, kwas laktobionowy, kwas mlekowy oraz kwas hialuronowy.
Ma przyjemny, delikatny zapach.
Tonik należy stosować po oczyszczeniu skóry, a najlepiej po każdym jej kontakcie z wodą.
Pora na przedstawienie działania.
Pewnie wiecie już, że zasadniczą rolą tego typu produktów jest przywrócenie skórze prawidłowego pH. I tyle. Aktywny tonik korygujący dobrze wywiązuje się z tego zadania. Oczywiście naocznie nie możemy tego stwierdzić, ale każdy z nas na pewno dobrze odczuwa różnicę. Buzia od razu staje się 'lżejsza', ukojona, znika uczucie ściągnięcia.
Nigdy nie wymagam dodatkowych efektów, ale mimo to dokładnie przyglądam się skórze. Widzę, że tonik Bielendy dodatkowo odświeża skórę czyniąc ją bardziej promienną i jasną. Przebarwienia nie znikają, ale mniej rzucają się w oczy. To samo z zaskórnikami, głównie tymi na nosie. Dodatkowo moja mieszana cera mniej się przetłuszcza w strefie T. Nie wiem czy działa spektakularnie na niedoskonałości, bo się z nimi nie zmagam.  
Kosmetyk nie podrażnia mojej cery, nie ma uczucia pieczenia.
Niby tylko tonik, ale zawartość kwasów daje jednak o sobie delikatnie znać.
Koszt toniku korygującego wynosi ok. 20 zł za pojemność 200 ml.



Kosmetyk otrzymujemy w czarnym kartoniku, lecz sam peeling zamknięty jest w szklanej butelce. ma wygodny i higieniczny aplikator w formie pipetki.
W składzie znajdziemy m.i.n  kwasy: mlekowy, glikolowy i salicylowy oraz ekstrakty: z cytryny, ananasa, winorośli, marchewki.
Jego konsystencja jest dość gęsta, nieco lepka.


Producent sugeruje stosować peeling maksymalnie 2 razy w tygodniu. Rozcieramy odpowiednią ilość na skórze i pozostawiamy na 10 minut. Nie ma tutaj żadnych słów odnośnie do bezpieczeństwa, ale ja - dla własnego komfortu - nakładam go albo pędzelkiem albo mam założone jednorazowe rękawiczki. Dodatkowo zabezpieczam usta wazeliną. Przezorny zawsze bezpieczny, a nie rzutuje to na działaniu.
Kosmetyk nie jest przeznaczony do cery wrażliwej i uszkodzonej.
Czas na przedstawienie efektów.
Kwasy bardzo lubię, oj bardzo. I nie przypominam sobie, żebym w warunkach domowych stosowała lepszy aniżeli ten z Revolution. Już po pierwszej aplikacji buzia była wygładzona, miękka w dotyku, jaśniejsza i bardziej promienna. Przy kolejnych aplikacjach zauważyłam, że koloryt się ujednolicił, przebarwienia i zaskórniki delikatnie zbladły.
Zdarzyło się również, że miałam na twarzy kilka drobnych krostek, a po użyciu peelingu kwasowego szybko poznikały.


Jeszcze kwestia czysto techniczna. Kiedy pierwszy raz nałożyłam preparat odczułam delikatne mrowienie na skórze, które minęło po niespełna minucie. Moja cera jest przyzwyczajona do takiej 'stymulacji', więc  mi to w ogóle nie przeszkadza. Domyślam się, że osoby zaczynające przygodę z kwasami mogą mieć mocniejsze doznania, ale nie ma się czego obawiać. Dyskomfort z czasem mija. Oczywiście w razie naprawdę mocnego szczypania najlepiej jak najszybciej go zmyć. Można także zacząć od krótszego czasu trzymania i go wydłużać.
Cena oscyluje w okolicach 55 zł za pojemność 30 ml.

Queen Helene, maska oczyszczająca na bazie glinki


Kosmetyk znajduje się w plastycznej tubce z bardzo ładną szatą graficzną.
Skład nie jest naturalny, ale dość krótki. Znajdziemy z nim m.in. glinkę, olej z liści mięty, siarkę.
Ma bardzo przyjemny zapach mięty. Przypomina pastę do 
Przyjemny miętowy zapach kojarzy mi się z pastami do zębów.


Konsystencja jest treściwa, początkowo wydaje się kremowa. Dobrze rozprowadza się po twarz. Zachowuje się jak typowa glinka - szybko zastyga, więc warto uzbroić się w jakąś mgiełkę. Nie mam problemów z jej zmywaniem, używam do tego gąbek cellulozowych. Nigdzie na opakowaniu nie doszukałam się informacji o czasie trzymania, dlatego u mnie odbywa się to standardowo 15-20 minut.
Pora na efekty.
Zacznę od tego, że po nałożeniu maseczka Queen Helene daje przyjemne uczucie chłodu. Może w zimie nie każdemu będzie to odpowiadać, ale mnie akurat to relaksuje i odpręża.
Po zmyciu buzia nie jest nawilżona, ale też nie ma uczucia ściągnięcia. Czuć jednak, że została solidnie oczyszczona. Aż 'skrzypi' pod palcami - w pozytywnym znaczeniu.


Przy systematycznym stosowaniu jest lekko rozjaśniona, nie pojawiają się żadne niedoskonałości. Co więcej, pozytywnie wpływa nawet na większe zmiany trądzikowe. Wypróbowane na nastoletniej siostrze, która ma obecnie do tego tendencję. Zdarzyło mi się zrobić jej kilkudniową kurację nakładając preparat punktowo tylko na wypryski. Zmiany stały mniej zaognione i szybciej się wygoiły nie powodując przy tym przesuszenia cery. na co dzień jednak, bez potrzeby, absolutnie nie polecam takiego rozwiązania.
Maska oczyszczająca Queen Helene występuje w różnych pojemnościach. Moja ma pojemność 227 g i kosztuje w granicach 30 zł.

Wszystkie pokazane produkty można zamówić w sklepie Notino. Tak przygotowaną skórę warto dopieścić solidnym serum, olejkiem czy kremem, których także nie brakuje w ofercie. Nie zapominajmy jednak o tym, aby po zmyciu maseczki ponownie przetrzeć twarz tonikiem.
Ostatnimi czasy na tyle dobrze poznałam swoją cerę, że udaje mi się naprawdę dobrze dobierać stosowane produkty. Przez to też coraz rzadziej trafiam na buble. Zaprezentowane kosmetyki oceniam naprawdę dobrze, ale - jak to zawsze bywa - to co służy mojej cerze nie zawsze musi odpowiadać Wam. Mimo to polecam.
Jeszcze 'mała' uwaga. Kochani, zauważcie że jest to recenzja zbiorcza. Nie piszcie zatem 'fajny produkt', czy 'chętnie go wypróbuję', bo nie jestem jasnowidzem i nie wiem który macie na myśli. Poza tym od razu mam wrażenie, że nawet nie wiecie co komentujecie. A ostatnio namnożyło się takich komentarzy...

Przeczytałaś/eś wpis? Szanuj moją osobę i nie zostawiaj linków - i tak je usunę!

Iwona

84 komentarze:

  1. Chętnie wypróbuję tę maskę oczyszczające na bazie glinki, ponieważ moja skóra również ma tendencję do niedoskonałości. 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja akurat nie, ale u siostry to już spory problem. Pomaga jej :)

      Usuń
  2. Ten tonik korygujący z Bielendy chciałabym wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tonik na pewno mnie zainteresował. Jestem bardzo ciekawa tego produktu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mocno zainteresował mnie ten peeling ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie spodziewałam się, że będzie tak dobry :)

      Usuń
  5. Przydałaby mi się taka pielęgnacja, bo ostatnio mam zalew pryszczy przed okresem. A że jestem minimalistą w pielęgnacji, to nic nie kupuje nowego i się męczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może by coś zdziałała, aczkolwiek dla mnie nie jest to typowo pielęgnacja na niedoskonałości.

      Usuń
  6. A ja właśnie kilka dni temu kupiłam sobie ten płyn micelarny z Eveline - czeka na przetestowanie, dobrze wiedzieć że świetnie sobie radzi z każdym demakijażem, chociaż jeśli chodzi o oczy, tutaj stosuje dwufazówki do oczu 🙂
    Całej reszty kosmetyków, nie znam 🙂
    Pozdrawiam
    Lili

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy produktach wodoodpornych też wolę coś z olejem. Płyn nie do końca sobie radzi tak jakbym chciała.

      Usuń
    2. A ja uzywam tego płynu do pełnego demakijażu ( także oczu). grunt że wystarczy odrobina by usunąc nawet mocny makijaż oka czy brwi :)

      Usuń
  7. Zainteresowała mnie maseczka i peeling. O maskach i peelingach Queen Helene kiedyś słyszałam, ale nigdy nie próbowałam, ta była chyba dawno popularna i polecana na starym YT:). Peeling ze Revoution też zachęca do zakupu, ta marka oferuje chyba bardzo podobne jak nie te same produkty co Ordinary. Też mają taki peeling, ale nie jestem pewna jak podobny jest skład. Z kwasami miałam różne relacje, ale chyba warto byłoby spróbować, bo mam ostatnio problemy z cerą.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam, że oba peelingi są równie dobre, ale z The Ordinary nie miałam, więc nie mogę porównać :)

      Usuń
  8. Maseczkę oczyszczającą na bazie glinki wypróbowałabym, lubię taki efekt chłodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Great post, Thanks for sharing, x

    OdpowiedzUsuń
  10. Płyn micelarny z Eveline miałam, był okej. Maseczka oczyszczająca na bazie glinki mnie bardzo ciekawi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, fajnie działa. I to lepsza opcja dla osób, którym nie chce się mieszać glinek :)

      Usuń
  11. Uwielbiam ten peeling kwasowy od The Ordinary, troche lipa ze Revolution tak sciaga i nie potrafi samemu czegos wymyslec, nie lubie tej marki przez to :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz większość marek ściąga od innych i mało komu to przeszkadza. U Eveline czy Wibo to już standard. Chyba musimy się z tym pogodzić. Tyle dobrze, o ile ten 'podrabiany' produkt jest dobry jakościowo a nie jakąś marną podróbą :)

      Usuń
  12. Wiesz co Iwonka, ciekawy produkt, chętnie go wypróbuję :D










    Wybacz, musiałam :-D. Mnie to już nie irytują, lecz śmieszą te komentarze... Przestałam akceptować jeżeli widzę, że post nie był czytany.

    A co do wpisu - nie znam żadnego z produktów, ale ten peeling na bazie kwasów najbardziej zaciekawił mnie. Niemniej jednak go nie wypróbuję, bo jakoś nie chcę sama bawić się kwasami;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, akurat to miałam 'jasnowidztwo' i widziałam który masz na myśli :D
      Peeling jest bardzo dobry i przy ostrożności nie trzeba się obawiać. Ale rozumiem wahanie, kiedyś też mnie przerażała wizja kwasów :)

      Usuń
  13. Maska oczyszczająca całkiem fajna dla leniwych, ja jednak wolę sama wymieszać sobie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też. Ale jak pokazuję czyste glinki to większość osób pisze, że nie chce im się mieszać. Nigdy się wszystkim nie dogodzi :)

      Usuń
  14. Zaciekawił mnie ten peeling ale nie dla mnie bo mam naczynkową cerę ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy takiej trzeba by było spojrzeć na inny wariant. Ten mógłby być za mocny i narobić więcej szkód.

      Usuń
  15. I always like to use clay cleansing :)
    Nice review.

    OdpowiedzUsuń
  16. Bielendę Mezo miałem lata temu i dobrze się sprawdziła ta linia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma i tonik i serum, i oba kosmetyki dobrze działają :)

      Usuń
  17. chyba najbardziej korci mnie ta maska na bazie glinki;) muszę znów zacząć się maseczkować bo przez nową pracę ni ma czasu na nic lol

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na to zawsze znajduję czas, nawet w najbardziej kryzysowych momentach :)

      Usuń
  18. Zainteresowała mnie ta maska oczyszczająca na bazie glinki. Czasami mam lekkie problemy z cerą.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ta maska oczyszczająca może się u mnie sprawdzić :) Potrzebuję rozjaśnienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem polecam. Peeling też może wiele zdziałać :)

      Usuń
  20. Mimo iż nie siedze w kosmetykach fajnie poznać coś "nowego" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mogłam nieco je przybliżyć :)

      Usuń
  21. Lubię glinki, mogłabym polubić te maskę ☺

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo ciekawe kosmetyki :) Ten peeling od Revolution mam na swojej liście do wypróbowania i jestem ciekawa, jak się sprawdzi ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Najbardziej zaciekawił mnie Intense Skin Exfoliator, bo nie miałam wcześniej podobnego produktu ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ciekawe czy maseczka by się u mnie sprawdziła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej przekonać się na własnej skórze :)

      Usuń
  25. they look lovely! thanks for sharing!

    OdpowiedzUsuń
  26. Ten tonik z Bielendy miałam, ale nie pamiętam jak się sprawdził :) Ten produkt z MUR przypomina mi ten sławny peeling z The Ordinary :) Maseczka oczyszczająca mnie zainteresowała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponoć te peelingi są do siebie podobne w działaniu, ale nie miałam The Ordinary, więc niestety na razie nie porównam.

      Usuń
  27. Peeling kwasowy mam w planach kupić, ale ten z The Ordinary (oryginalny) :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Fajne produkty ale najbardziej mnie zachęca ten peeling kwasowy. Jeszcze nigdy nie stosowałam produktu tego typu i jestem mega ciekawa jak sprawdziłby się u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto wypróbować, jestem bardzo zadowolona :)

      Usuń
  29. Produkty od Eveline zazwyczaj mi się sprawdzają.
    Pozdrawiam!^^

    OdpowiedzUsuń
  30. Bardzo lubię kosmetyki Bielendy i mam do nich sentyment jeszcze z czasów szkoły kosmetycznej. Tego konkretnego toniku nie znam, ale jak będę miała okazję, z pewnością wypróbuję.

    OdpowiedzUsuń
  31. Bardzo bym chciała przetestować ten płyn micelarny :)

    OdpowiedzUsuń
  32. I'd love to try the Mint Julip mask, seems interesting ^^
    xx

    OdpowiedzUsuń
  33. To zdecydowanie nie mogłabym używać tego peelingu, ponieważ mam właśnie cerę wrażliwą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie polecałabym, mógłby być zbyt agresywny.

      Usuń
  34. Ciekawy przeglad kosmetykow. Jak bede uzupełniać zapasy na, pewno do niego wrócę

    OdpowiedzUsuń
  35. oo kwasy :)Revolution Skincare, peeling kwasowy 30% AHA + BHA- fajnie ze coraz wiecej tego typu kosmetyków jest na rynku:) ciekawi mnie bardzo!

    OdpowiedzUsuń
  36. Maseczkę i peeling muszę wypróbować :-)

    OdpowiedzUsuń
  37. Tonik korygujący z Bielendy chętnie wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń

Komentując przyczyniasz się do uśmiechu na mojej twarzy :) Pamiętaj - szczęście dane innym wraca do nas podwójnie! :)
Szanuj moją osobę i nie zostawiaj linków! Komentarze to nie miejsce na reklamę! Znajdę Cię i bez tego.
Na blogu obowiązuje Polityka Prywatności. Zapoznasz się z nią w zakładce po prawej stronie.