piątek, 14 września 2018

Purenskin, maseczki peel off - węglowa, ze złotem oraz z ekstraktem z pereł


Hejka :)

Kosmetyki to nie jedzenie, kiedy to po skosztowaniu wiemy czy nam smakuje, czy nie. Zwłaszcza te pielęgnacyjne wymagają czasu, abyśmy byli w stanie zauważyć efekty. Są jednak specjalne grupy, wyróżniające się skoncentrowanym składem, które mają dawać natychmiastowe efekty, co nie oznacza, że długotrwałe. Do nich zaliczyć możemy chociażby ampułki i sera, ale także maski. I właśnie porównanie masek maseczek marki Purenskin chciałabym Wam przedstawić.

maska złuszczająca | maska ujędrniająca | maska rozświetlająca

Maski otrzymujemy w czarnych opakowaniach z białymi i czarnymi napisami. Z przodu widnieje ilustracja kobiety, która ma na twarzy maskę kolorystycznie odpowiadającą danemu wariantowi. 
Składy nie są naturalne. Znajdują się w nich jednak wartościowe substancje, takie jak węgiel drzewny, złoto, ekstrakty z kwiatów, ekstrakt z perły. Oczywiście każdy wariant to inny dominujący składnik.




Przyjrzyjmy się zatem poszczególnym wariantom i odpowiadającym im kolorom:
real black care mask - złuszczająca maseczka na bazie węgla drzewnego - czarna
gold power mask - metaliczna, ujędrniająca maseczka z żółtym złotem oraz kompleksem ekstraktów z żółtych kwiatów - o złotej barwie z drobinkami
metal brightening mask - rozjaśniająca, metaliczna maseczka z ekstraktem z perły - srebrna z drobinkami
Każda z masek ma formę peel off. Ich konsystencja jest gęsta, żelowa i nieco ciągnąca się. Na zdjęciu pokazuję jedynie jeden wariant, gdyż fotki robiłam zaraz po ich otrzymaniu, a nie chciałam otwierać wszystkich. Wiedziałam, że od razu ich nie wykorzystam.
Sposób aplikacji jest bardzo prosty. Nanosimy preparat na oczyszczoną skórę za pomocą pędzelka lub dłoni po czym czekamy 20 minut. Usuwamy maseczkę próbując zdjąć ją w całości. Resztki usuwamy wodą lub chusteczką. I tutaj zaczynają się schody. Maseczek za żadne skarby nie udało mi się dobrze odkleić. Rwały się małymi kawałeczkami, przy czym w jednych miejscach były suche jak wiór, a w innych jeszcze mokre. Zmoczenie wodą też nic nie dało. Dopiero solidne tarcie i drapanie odniosło pożądane skutki.


Czy warto było się męczyć? Spójrzmy na efekty.
Maska węglowa bardzo ładnie usunęła z twarzy nadmiar sebum. Zauważyłam, że jest dobrze oczyszczona, nieco ujednolicona, a przy tym matowa. Jedna aplikacja nie wpłynęła jednak na stan zaskórników. Nie odczułam na szczęście ściągnięcia skóry.
Złota maska dała przede wszystkim odczucie nawilżenia i przyjemnego napięcia cery. Miałam wrażenie, że jest utrzymana w ryzach. Twarz wyglądała na jaśniejszą i zdrowszą. Niestety efekt utrzymał się bardzo krótko.
Maska rozjaśniająca sprawiła, że cera wydała się wygładzona i miękka w dotyku. Rzeczywiście pojawiła się większa promienność, ale tutaj też nie trwało to długo.
Cena pojedynczej sztuki to 4,99 zł. Dostępne w sklepie Skin Garden

Mam mieszane odczucia co do tych masek. Wprawdzie dają efekt, ale niestety krótkotrwały. Zdecydowanie można je traktować jako warianty bankietowe. Pewnie przy regularnym stosowaniu działanie byłoby lepsze, ale znowu nie chciałoby mi się męczyć z ich zdejmowaniem. Niemniej jednak za tak niską cenę można wypróbować.
Lubicie maseczki peel off? Może macie swoich faworytów? :)

Przeczytałaś/eś wpis? Szanuj moją osobę i nie zostawiaj linków!

Iwona

76 komentarzy:

  1. nie znam tych maseczek, ale za taką przyzwoitą cenę warto je wypróbować:)

    OdpowiedzUsuń
  2. chętnie wyprobowalabym maskę weglowa chociaz wole te w płacie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cena niska, więc można zaryzykować :)

      Usuń
  3. Mi dwie wersje zeszły praktycznie jednym pociągnięciem, ale za to z czarną miałam problem przy usuwaniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczęściara :) Ja się strasznie męczyłam, a umiem zdejmować maski.

      Usuń
  4. Ja nie lubię kiedy tego typu maski tak ciężko usunąć z twarzy. Chociaż na tą węglową mogłabym się skusić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może akurat u Ciebie poszłoby lepiej ze ściąganiem :)

      Usuń
  5. Ostatnio miałam peel off z biedronki, tą węglową - fajne działanie, nie podrażnia, odchodzi w jednym płacie, tylko trzeba poczekać z 40 min..
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już wolę siedzieć 40 minut w masce, niż połowę tego czasu poświęcić na jej usuwanie :)

      Usuń
  6. nie4 znam ! ale chętnie poznam

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie miałam okazji ich testować. Chętnie bym wypróbowała i zobaczyła czy u mnie się by sprawdziły.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ta złota wygląda luksusowo, no i jeśli będę wychodzić na większą imprezę to się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. oooo nie,dla mnie takie ściąganie na siłe jest bezsensu i zawsze się wkurzam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym razem też byłam bardzo zdenerwowana :/

      Usuń
  10. Maski peel-off lubię, ale te mnie nie przekonują.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Działanie jest ok, ale strasznie mnie męczyło ściąganie.

      Usuń
  11. Na jedno wyjście może być, ale pewnie do stałej pielęgnacji nie byłoby sensu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy stałej pielęgnacji zdecydowanie wolę postawić na glinki :)

      Usuń
  12. Złota mnie zachęciła, muszę wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ta złota wygląda ciekawie ☺
    Opakowanie mi się kojarzy z tymi bąbelkowymi z Rossmana ☺
    Pozdrawiam
    Lili

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozświetlajaca też ładnie wygląda na twarzy :)

      Usuń
  14. Ojej.. jak ja dawno nie mialam maseczki peel-off 😅 Złoto wygląda fajnie.. Ale chyba za dużo wad abym się skusiła 😧

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest ich też przesadnie dużo. Bywają gorsze produkty :)

      Usuń
  15. Ta węglowa mnie zainteresowała, pozostałe jakoś średnio. Wciąz szukam swojej idealnej maski :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze można wypróbować. Wiele się nie traci :)

      Usuń
  16. Za sam wygląd mam ochotę je wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
  17. Wolę nakładać maski kremowe, je lubię najbardziej. Czasem jednak sięgam i po peel-off.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma swój ulubiony rodzaj. U mnie zaś dominują glinki :)

      Usuń
  18. Nie przepadam za maskami peel off. Najczęściej nie widzę ich pozytywnego działania na mojej skórze. Zdecydowanie wolę maski w płachcie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie też lubię, ale trzeba polować na dobre okazje, bo często są dość drogie :)

      Usuń
  19. Lubie takie maseczki, w sumie masz racje za taka cene warto je przetestowac na sobie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U każdego mogą zadziałać inaczej :)

      Usuń
  20. Odpowiedzi
    1. Ja tak nie uważam, co zresztą można przeczytać, ale złe też nie są :)

      Usuń
  21. Nie używam takich maseczek, ponieważ nie są mi potrzebne ale zainteresowani będą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zaś uważam, że maski są bardzo potrzebne, nawet jeśli teraz tego nie dostrzegamy :)

      Usuń
  22. chętnie bym spróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  23. nie miałabym cierpliwości żeby je zdejmować :P ale nie miałabym też wyjścia :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie... choćby człowiek chciał się poddać to nie ma jak :D

      Usuń
  24. Uwielbiam maski peel off i głównie tylko takich używam, jednak te już skreślam przez słabą dostępność - lubię gdy jednak maska jest stacjonarnie dostępna, lub gdy zamawiam ją w sklepie w którym co jakiś czas robię zakupy, dodatkowo to niepowalające działanie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Efekty niestety są krótkie, więc mogłyby Cię nie zadowolić.

      Usuń
  25. Nie stosuję maseczek peel-of, za dużo zabawy z tym zdejmowaniem. Nie ma to jak płachta. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, tutaj aplikacja to nieba a ziemia :)

      Usuń
  26. Odpowiedzi
    1. Może znalazłabyś tutaj wariant dla siebie :)

      Usuń
  27. Jak niewiele robią, to wolę iść na lody ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym zaś wybrała jakąś glinkę :)

      Usuń
  28. Tarcie i drapanie.. ajć, aż mnie zabolało o.O
    Szkoda, że takie oporne, bo co to za przyjemność używania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie było to przyjemne, ale z tego co czytałam to nie każdy ma z nimi tak złe doświadczenie :)

      Usuń
  29. Ja w ogóle nie przepadam za maskami peel off i sama z siebie raczej po nie, nie sięgam. Na te tym bardziej się nie skusze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uważam, że są lepsze formy :)

      Usuń
  30. Na pocieszenie ci powiem, że Gravitymud od Glamglow też się rwie jak szalona i nigdy nie chce schodzić w jednej płachcie ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że odpowiada Ci taka forma :)

      Usuń
  32. Bardzo fajnie wyglądają, szkoda tylko, że posiadają w składzie alkohol. Ja osobiście uwielbiam maskę z żelatyny, mój faworyt, który opisywałam u siebie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maskę z żelatyny kiedyś robiłam, ale nie widziałam efektów.

      Usuń
  33. ostatnio kupiłam maseczki peel of z Bielendy. Jejku płakałam, że je w ogóle zaaplikowałam!!! Myślałam, że je zedrę ze skórą!

    OdpowiedzUsuń

Komentując przyczyniasz się do uśmiechu na mojej twarzy :) Pamiętaj - szczęście dane innym wraca do nas podwójnie! :)
Szanuj moją osobę i nie zostawiaj linków! Komentarze to nie miejsce na reklamę! Znajdę Cię i bez tego.
Na blogu obowiązuje Polityka Prywatności. Zapoznasz się z nią w zakładce po prawej stronie.