wtorek, 17 listopada 2015

Hypoalergiczne serum Inveo - efekty kuracji.

Hej :)

Kilka tygodni temu powiadomiłam Was, że dzięki portalowi Trusted Cosmetics dostałam do przetestowania hypoalergiczne serum do rzęs marki Inveo. Wtedy też przedstawiłam ogóle informacje na jego temat, więc nie będę ich powtarzać. Chętnych odsyłam zatem do poprzedniego wpisu. Dziś chciałabym zapoznać Was z pozostałymi informacjami zawartymi w ulotce oraz podsumować efekty dotychczasowej kuracji.

Wyniki badań przedstawione przez producenta:


Skład:
Aqua, Bimatoprost Reprotox B1, Euphrasia Officinalis Extract, Sodium Chlodire, Alcohol Denat, Benzalkonium Chloride.

Sposób stosowania: 

Podsumowanie kuracji:
Zacznę od tego, iż serum stosuję zgodnie z zaleceniem producenta, czyli codziennie wieczorem po dokładnym demakijażu. Aplikacja produktu jest bardzo prosta - wystarczy jeden ruch pędzelkiem przy samej linii rzęs. Preparat nie spływa do oczu, aczkolwiek czasami mam wrażenie ich delikatnego zamglenia co nie jest komfortowe.
Przez cały okres stosowania produkt nie spowodował uczulenia, podrażnienia czy łzawienia oczu. Obietnica hypoalergiczności jest więc zachowana.
Wiem, że wiele z Was do stosowania tego produktu może zniechęcić zawarty w nim alkohol. Uwierzcie jednak, że nie mielibyście o nim pojęcia, gdybyście nie zapoznali się z treścią ulotki. Zapach jest całkowicie niewyczuwalny, a (tak jak wspomniałam wcześniej) nic nas nie podrażnia ani nie uczula.
Przejdźmy do efektów, bo to chyba wszystkich najbardziej ciekawi :)
Stosowanie serum Inveo w znacznym stopniu przyczyniło się do zmniejszenia ilości wypadających rzęs. Obecnie zauważam to jedynie podczas intensywniejszego demakijażu, np. kosmetyków wodoodpornych.
Aby przedstawić efekty związane z szybszym wzrostem rzęs muszę opowiedzieć Wam krótką historię ;) Jakiś czas temu zaczęłam łapać się na tym, że coś mnie uwiera w okolicach oczu. Ciągle myślałam, że to rzęsa wpadła mi do oka, ale patrząc w lusterko żadnej nie dostrzegałam. Sytuacja się powtarzała a winowajców nie było. Po dokładnych oględzinach wszystko się wyjaśniło. Rzęsy po prostu urosły, a swoją długością zaczęły mnie najzwyczajniej w świecie uwierać. Co więcej, pojawiło się sporo nowych włosków, które zagęściły linię rzęs.
Może to zaskakujące, ale ostatnio mam większe problemy ze stosowaniem maskary. Nie każda szczoteczka radzi sobie bowiem z dokładnym złapaniem tych wszystkich rzęs. Jednak przy większym staraniu można osiągnąć bardzo przyjemny efekt.
Rezultat kilkutygodniowej kuracji niesamowicie mnie zaskoczył, ale jeszcze bardziej ucieszył. Preparat jest wydajny, przez co posłuży mi jeszcze przez długi czas. Mam nadzieję, że po jego wykończeniu efekty będą się utrzymywać.

Jak przedstawiają się Wasze przygody z tego typu produktami? Zaobserwowane przeze mnie działanie zachęciło Was do wypróbowania serum Inveo?

Jeśli ciekawią Was inne produkty tej marki to zachęcam do odwiedzenia bloga :)

Iwona

7 komentarzy:

  1. Stosowałam Bodetko Lash, byłam bardzo zadowolona. Teraz mam przerwę, niech te biedne oczęta odpoczną od tej chemii :)) Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie stosowałam takiego produktu, ale jak będę chciała kiedyś wydłużyć rzęsy, będę wiedziała gdzie szukać :p

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Twoja historia z tym produktem okazała się bardzo ciekawa...

    OdpowiedzUsuń
  5. Hm... Podchodzę bardzo specyficznie do takich produktów. Naczytałam sie opini o tych specyfikach, ze na początku działają, a pózniej rzęsy strasznie wypadają. Mam nadzieje, ze produkt bedzie sie u ciebie sprawdzał nadal bardzo dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię te serum. Jedno z najlepszych..

    OdpowiedzUsuń
  7. Używałam go i byłam bardzo zadowolona z efektów - teraz kuruję się za pomocą LashVolution i moje rzęsy wciąż rosną!

    OdpowiedzUsuń

Komentując przyczyniasz się do uśmiechu na mojej twarzy :) Pamiętaj - szczęście dane innym wraca do nas podwójnie! :)
Nie spamuj linkami, a będzie większa szansa, że Cię odwiedzę...