sobota, 20 czerwca 2020

Porcja naturalnych produktów - algi morskie (Kremowo), hydrolat z mięty pieprzowej (Esent) i peeling rozjaśniający do twarzy (Lavera)

Cześć :)

W ówczesnych czasach jesteśmy coraz bardziej świadomymi odbiorcami. Dotyczy to nie tylko stanu naszego zdrowia, wartości zdrowej diety i aktywności fizycznej, ale także naturalnej pielęgnacji. Obecnie nikogo nie dziwią wymyślne i egzotyczne substancje czy nietypowe konsystencje. Niektórzy z nas stawiają na gotowe kosmetyki, inni lubią półprodukty dające możliwość samodzielnego tworzenia. Dzisiaj, w zbiorczej recenzji,  mam dla Was propozycję jednego i drugiego. Zapraszam do zapoznania się z moimi spostrzeżeniami dotyczącymi spiruliny marki Kremowo, hydrolatu z mięty pieprzowej marki Esent oraz peelingu rozjaśniającego do twarzy od Lavera.

Kremowo, algi morskie-spirulina



Produkt znajduje się w okrągłym, plastikowym opakowaniu.
W składzie znajdziemy tylko i wyłącznie morskie algi.
Produkt ma konsystencję proszku o bardzo charakterystycznej, ciemnozielonej barwie.
Charakterystyczny jest także zapach. Każdy kto miał styczność ze spiruliną wie, że nie jest to aromat drogich perfum. Przeciwnie. Porównałabym go do wody z odstanych już długi czas w wazonie kwiatów. Wiem, że dla wielu osób będzie nie do przejścia. Mój nos szybko się przyzwyczaja i nie sprawia trudności. Dobrym rozwiązaniem może być tutaj dodanie do mieszanki ulubionego olejku eterycznego.
Spirulina ma szerokie zastosowanie w kosmetyce. Można dodawać ją do maseczek na twarz, ciało, włosy. Stosuje się ją do kąpieli. Wzbogaca działanie toników. 
Producenci, także marka Kremowo, informują o sposobie dawkowania alg morskich w zależności od sposobu wykorzystania. Przyznam, że sama nigdy się do tego nie stosuję, co oczywiście nie oznacza, że Wam zalecam to samo. Najlepiej na początku zapoznać się z 'instrukcją' i obserwować stan skóry. 
Sama wykorzystuję algi jedynie jako maseczkę do twarzy. Teoretycznie powinna stanowić 30% maseczki, ja zaś stosuję ją solo dolewając jedynie wodę, ewentualnie trochę hydrolatu. Mieszam do uzyskania konsystencji plastycznej papki, którą da się bez problemu nałożyć na twarz.
Jakie widzę efekty?
Świetne, po prostu świetne. Zaraz po glinkach, algi są moim ulubionym surowcem. 
Po nałożeniu na twarz zastyga, ale nie tak szybko i mocno jak glinki. Przy zmywaniu widać, że ta dolna warstwa cały czas jest wilgotna. Nie bójcie się tej ciemnej, zielonej barwy. Jest widoczna na twarzy przy zmywaniu, ale nie barwi skóry. 



Po zabiegu buzia jest cudownie miękka, gładka. Świetnie oczyszczona, odświeżona. Zaskórniki delikatnie bledną, pory się zmniejszają. Koloryt ujednolica się, buzia nabiera blasku, zdrowego wyglądu. Moja mieszana cera mniej się świeci. Robiłam też zabieg siostrze i widać było, że stany zapalne i zmiany trądzikowe były ukojone, mniej zaognione.
Nie robiłam zabiegów na ciało czy w formie kąpieli, bo mi tej spiruliny po prostu szkoda. Mam manię skupiania się na pielęgnacji twarzy i właśnie w tym celu wolę jej używać. Powtarzam - jest świetna.
Maseczka z alg morskich nie spowodowała u mnie żadnych podrażnień, niedoskonałości. Jest to jednak surowiec naturalny, dlatego warto zrobić próbę uczuleniową.
Cena różni się w zależności od pojemności i rodzaju opakowania. Zaczyna się od ok. 15 zł za pojemność 50 g do 100 zł za 500 g. Polecam doczytać ten punkt, aby nikt nie pisał, że są bardzo drogie. Nie ma przecież potrzeby kupowania wielkiego pakowania.

Esent, hydrolat z mięty pieprzowej


Zamknięty jest w butelce z ciemnego szkła. Ma dozownik w formie niewielkiego otworu dający pojedyncze krople. Aplikacja jest jednak łatwa i higieniczna. Można też wyciągnąć zatyczkę i wykorzystać aplikator z innego kosmetyku, np. w formie spray'u.
W naturalnym składzie znajdziemy jedynie destylat z mięty pieprzowej.
Zapach, bardzo delikatny, wyczuwalny jest jedynie w opakowaniu
Hydrolat z mięty pieprzowej wykazuje właściwości antyoksydacyjne, przeciwzapalne, pobudzające mikrokrążenie krwi w skórze.
Surowiec jest produktem, który najkorzystniej mieszać z innymi produktami. Może stanowić bazę toników, płynów micelanych czy mgiełek. Znajduje zastosowanie jako dodatek do balsamów, płynów do higieny intymnej czy maseczek. Jego dodatek powinien nie przekraczać stężenia 80%Kosmetyk przygotowuję na bieżąco, mieszając niewielką ilość z innym tonikiem lub przegotowaną wodą. Taką mieszanką spryskuję twarz, traktując ją właśnie w formie toniku.



Jakie działanie zauważyłam u siebie?
Hydrolat nie działa typowo nawilżająco. Skóra nie jest jednak ściągnięta, ale odświeżona i przyjemnie ukojona. Do tego daje uczucie chłodu, co jest bardzo komfortowe w ciepłe i upalne dni. Przydaje się w formie mgiełki. 
Preparat w pozytywny sposób działa na niedoskonałości. Koi zaczerwienia skóry, gasi ogniska zapalne. 
Nie wiem jak spisuje się jako składnik balsamów czy innych produktów do ciała. Wolę wykorzystać go na twarz, która bardziej tego potrzebuje.
Ważne! Należy potraktować poważnie informację, iż produkt się rozcieńcza. Oczywiście w ramach testów nałożyłam go bezpośrednio na twarz i moja oporna cera zaczęła reagować delikatnym pieczeniem. Dlatego też nie radzę eksperymentować. Zwłaszcza przy cerach wrażliwych i naczyniowych.
Koszt hydrolatu z mięty pieprzowej to ok. 13 zł za pojemność 100 ml.

Lavera, peeling rozjaśniający do twarzy



Kosmetyk znajduje się w plastycznej tubce. Ma klasyczny dozownik w formie niewielkiej dziurki.
W składzie znajdziemy m.in. olej jojoba, wyciąg z otrąb ryżowych, miłorząb japoński, wyciąg z liści kory wierzby, wyciąg z oczaru wirginijskiego, olej z krokosza barwierskiego. Ma kilka dodatkowych substancji, jednak są one certyfikowane.Peeling ma rzadką, żelową konsystencję, w której zatopiono dość sporą ilość niebieskich kuleczek. Podczas masowania kosmetyk zaczyna się pienić, drobinki pozostają.



Peeling jak to peeling, nakładamy na oczyszczoną i zwilżoną twarz po czym masujemy okrężnymi ruchami. Spłukujemy wodą. Zabieg wykonuję nie częściej niż co 4 dni.
Jakie widzę efekty?
Nieraz na blogu pisałam, że jestem fanką mocnych zdzierków, także na skórze twarzy. Zwłaszcza, że moja jest mieszana. Moc tego kosmetyku nie do końca mnie satysfakcjonuje. Ba, w ogóle mnie nie satysfakcjonuje. Fakt, drobinki są i nie rozpuszczają się, ale ich brzegi są na tyle wygładzone i równiutkie, że bardziej ślizgają się po skórze niż coś drapią.




Po zmyciu buzia jest nawilżona, lekko zmiękczona. Nie czuję jednak, żeby naskórek był wystarczająco złuszczony. Bardziej bym kierowała się w stronę tego, że efekt odczuwalny jest tak, jak po demakijażu zwykłym żelem. czyli bardziej żel peelingujący.
Jeśli chodzi o jego podstawowe działanie czyli rozjaśnianie to tutaj też nie odnotowałam żadnych efektów.
Kosmetyk może byłby poprawny dla cer wrażliwych, delikatnych, ale mnie nie porwał.
Cego cena oscyluje w granicach 30 zł za pojemność 50 ml.

Nie będę mydlić nikomu oczu twierdząc, że jestem maniaczką naturalnej pielęgnacji. Nie, nie jestem. Pojawia się ich jednak u mnie coraz więcej i są dopełnieniem typowo drogeryjnych produktów. Zdarza się, że niektóre substancje mnie uczulają. Staram się jednak obserwować zawsze swoją cerę i dobierać te specyfiki, które mi służą. Dlatego też algi i hydrolat okazały się u mnie skuteczne. Peeling, no cóż... nie zawsze jest tak różowo jakby się chciało. Jemu już dziękuję, pozostałe kosmetyki z chęcią zobaczę ponownie u siebie.
Jak podchodzicie do naturalnej pielęgnacji? 

Przeczytałaś/eś wpis? Szanuj moją osobę i nie zostawiaj linków - i tak je usunę!

Iwona

102 komentarze:

  1. Ja ostatnio bardzo polubiłam się z hydrolatami. Stosuję je do przemywania twarzy, chociaż ten z pieprzu faktycznie trzeba rozcieńczyć, żeby nie wywoływał podrażnienia. Zainteresowały mnie algi. W takiej formie ich jeszcze nie próbowałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Algi gorąco polecam. Na mojej skórze dają świetne efekty :)

      Usuń
  2. Chętnie użyłabym alg, nawet pomimo zapachu. Bardzo lubię tego typu kosmetyki,które mają dobre działanie,a są naturalne.
    Pozdrawiam serdecznie.Miłego weekendu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam żadnego z tych produktów, nie miałam okazji zbyt dobrze poznać Lavery :)

    OdpowiedzUsuń
  4. I've never tried this kind of products

    OdpowiedzUsuń
  5. Algi bardzo dobrze słurzą, więc chętnie przetestuję. 😊

    OdpowiedzUsuń
  6. All products look good. I haven´t known them but I would like to try them. Have a nice day!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten peeling wydaje się fajny 😊 bardzo lubię naturalną pielęgnację 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie mnie w ogóle nie oczarował. Wypadł mizernie.

      Usuń
  8. W ostatnim czasie bardzo polubiłam właśnie takiego typu produkty naturalne. Cena też nie jest kosmicznie wysoka, więc tym lepiej!

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo zainteresował mnie hydrolat, mówiąc szczerze jeszcze nie używałam tego typu kosmetyków, chętnie wypróbuję:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Chętnie bym wypróbowała ten produkt z algami, co do naturalnej pielęgnacji, to lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Peeling looks great 😊 thanks for your sharing 😊

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeśli chodzi o naturalne kosmetyki -mam takie samo podejście do nich jak Ty ☺
    Hydrolat mnie najbardziej zaciekawił ☺
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Myślę o kupnie spiruliny do masek na włosy, ale zastosowanie na twarz też mnie zachęca. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na włosy nie stosowałam, ale myślę, że i w tym aspekcie będzie skuteczna :)

      Usuń
  14. Uwielbiam półprodukty i to w sumie głównie na nich opiera się moja pielęgnacja ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można je mieszać w zależności od potrzeb :)

      Usuń
  15. Miałam kiedyś maseczkę z algami :) fajne ma działanie :) kiedyś kupie algi w proszku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że będziesz zadowolona z takiej formy :)

      Usuń
    2. Ja akurat lubię sama sobie mieszać maseczki. Mozna za każdym razem robic to czego potrzebuje nasza skóra :)

      Usuń
    3. Mam podobnie. Mało u mnie teraz gotowych masek. Z reguły mieszam glinki. Zawsze mnie dziwią komentarze, że się komuś nie chce, że to dużo roboty. Mieszanie nie trwa wieki :)

      Usuń
    4. Ja akurat mam teraz gotowce. Bo kupiłam w bardzo świetnej cenie.
      Ale glinki zawsze mam. I tez mnie dziwi to narzekanie :)

      Usuń
  16. Z tą marką wcześniej się nie spotkałam, jednakże chętnie kiedyś przetestuję coś z ich asortymentu :D Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z całym szacunkiem, ale wiesz co komentujesz? Jaką marką? Są tutaj TRZY.

      Usuń
  17. Z przyjemnością użyłabym tego peelingu oraz hydrolatu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Peeling wypadł słabo, ale hydrolat polecam :)

      Usuń
  18. Hydrolat mnie zaciekawił, takiego jeszcze nie miałam i w sumie myślałam, że będzie bardziej intensywny w zapachu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie nie jest, ale wiadomo że intensywność odczuwania może też być kwestią indywidualną :)

      Usuń
  19. This is very interesting and also helpful. I have never heard of this product before reading about it here. Thank you for introducing this and for explaining it. I learned something new today.

    Wishing you all the best!

    OdpowiedzUsuń
  20. Hydrolaty uwielbiam! Zaciekawił mnie ten prezentowany przez Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Też wolę mocniejsze zdzieraki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że nie byłby dla Ciebie wystarczający :)

      Usuń
  22. Ja jednak jestem trochę leniwa i wolę gotowce. Choć może gdybym w końcu zrobiła sobie jakiegoś kosmetycznego DIY, to bym to polubiła? Nie wiem, może kiedyś się przekonam :) A tak w ogóle to mam podobnie do Ciebie - w mojej pielęgnacji przewija się mieszkanka kosmetyków naturalnych i drogeryjnych. I dobrze mi z tym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wymieszanie proszku z wodą nie jest zbyt skomplikowane, więc warto chociaż raz spróbować. Efekty są tego warte :)

      Usuń
  23. U mnie tak pół na pół - troszkę naturalnej pielęgnacji, ale też nie odcinam się od typowo drogeryjnych produktów. Wybieram to, co się u mnie sprawdza :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Koniecznie muszę spróbować, algi zawsze mi służyły :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ten hydrolat bardzo mnie ciekawi :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Robiłam podejście do spiruliny jednak jej zapach mnie odstraszył. Hydrolat z mięty chętnie poznam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach jest bardzo specyficzny, to fakt. Ale wytrzymuję :)

      Usuń
  27. przypomnialas mi o algach musze swoje zrobic

    OdpowiedzUsuń
  28. All of these products look really beautiful!  

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja jedank jestem troszke leniuszkiem i wole wersje gotowe. Ja ostatnio zrobiłam sobie takie zakupki pielegnacyjne i bardziej pod naturalne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest wiele świetnych gotowców, ale wymieszanie dwóch składników też nie jest trudne :)

      Usuń
  30. Ostatnio coraz częściej siegam po naturalne kosmetyki

    OdpowiedzUsuń
  31. You have given a good review. So many products to try out.

    OdpowiedzUsuń
  32. That peeling gel seems really good.

    OdpowiedzUsuń
  33. Nie znam tej marki, ale chętnie po nią sięgnę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma tu 'tej' marki. Warto najpierw zajrzeć dokładnie do recenzji.

      Usuń
  34. Szkoda, że ten peeling taki słabiutki.

    OdpowiedzUsuń
  35. Interesting products. I didn't know any of them.

    Kisses

    OdpowiedzUsuń
  36. Zainteresowałaś mnie połączeniem alg morskich ze spiruliną. Doskonale znam właściwości alg, ale o spirulinie nie wiedziałam za dużo. Muszę wypróbować! Uwielbiam hudrolaty, ale nie miałam jeszcze okazji używać tego z mięty pieprzowej - też chętnie go sprawdzę.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle że algi i spirulina to to samo. Nazwę stosuję zamiennie, można to zauważyć.

      Usuń
  37. Hydrolat miętowy musi być świetny na lato :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Spirulinę miałam jedynie w kapsułkach do łykania, chętnie ją sprawdzę na swojej skórze :-)

    OdpowiedzUsuń
  39. Interesujące kosmetyki, takich jeszcze nie używałam, chociaż spirulinę znam i używam w kuchni, np. do zielonych koktajli :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często wykorzystuje się ją w kuchni, ale mnie odpycha jej smak :) Wolę w formie kosmetycznej :)

      Usuń
  40. Kiedyś byłam zagorzałą fanką naturalnych kosmetyków, ale po urodzeniu dziecka sobie odpuściłam. Nie dlatego, że nie chce mi się dbać o siebie . Ale uważam, że trzeba próbować różnych rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo że tak. Dlatego też nie ograniczam się ani do drogeryjnych produktów, ani tylko do tych naturalnych :)

      Usuń
  41. Ciekawa bardzo jestem tych alg, posiadam niestety cerę naczynkową i ciężko się o nią dba. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto dać im szansę, ale zalecam najpierw zrobić próbę uczuleniową :)

      Usuń
  42. Obecne euważam z hyrdolatami, lubą mnie podrażnić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem. Przy tym trzeba pamiętać o rozcieńczaniu. Może być za mocny.

      Usuń
  43. Ja się przyznam, że uwielbiam algi :) Nie przepadam za zapachem, ale efekty po prostu cudne

    OdpowiedzUsuń
  44. Którego? Nie wiem co komentujesz i nie wiem czy Ty wiesz ;)

    OdpowiedzUsuń
  45. Uwielbiam hydraty ale z mięty pieprzowej widzę pierwszy raz :) ciekawa jestem jak u mnie by się sprawdził. Cena dość zachęcająca więc może się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Świetne kosmetyki, a składy genialne.Takie kosmetyki to skarb. Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat peeling żadnym skarbem nie jest, ale na pewno o tym przeczytałaś ;)

      Usuń
  47. Szkoda, że ten peeling jest taki łagodny. Ja też wolę bardziej konkretne zdzieraki.

    OdpowiedzUsuń
  48. Myślę, że i dla mnie ten zapach alg nie będzie zbyt przyjemny :)

    OdpowiedzUsuń

Komentując przyczyniasz się do uśmiechu na mojej twarzy :) Pamiętaj - szczęście dane innym wraca do nas podwójnie! :)
Szanuj moją osobę i nie zostawiaj linków! Komentarze to nie miejsce na reklamę! Znajdę Cię i bez tego.
Na blogu obowiązuje Polityka Prywatności. Zapoznasz się z nią w zakładce po prawej stronie.