sobota, 23 maja 2015

BingoSpa, średni peeling błotny do twarzy.

Cześć :)

Odkąd pamiętam moją zmorą są niedoskonałości cery. Trądzik młodzieńczy pozostawił po sobie przebarwienia, zaś wszelkiego rodzaju nieprzyjaciele pojawiają się pomimo przekroczenia 25-go roku życia.

Jak niektórym zapewne wiadomo, jedną z metod pozbywania się tych nieprzyjemności są kwasy. Najlepiej działają te przepisane przez dermatologa bądź wykonane w gabinecie kosmetycznym. Rynek oferuje nam również produkty z ich niższym stężeniem, dzięki czemu możemy je stosować w zaciszu własnego domu. Niemniej jednak, nawet z tym przypadku należy zachować umiar i dostosować się do kilku ważnych zasad, m.in. stosowania filtrów.

Produkty z kwasami BingoSpa kusiły mnie od dłuższego czasu. Pozytywne opinie dawały nadzieję na poprawę stanu skóry. Nic więc dziwnego, że mając możliwość wyboru produktów tej marki do przetestowania, skusiłam się na peeling z kwasem mlekowym i kwasami owocowymi. Czy wybór okazał się trafny, a może spotkało mnie rozczarowanie?

Zdaniem producenta:
Średni peeling błotny do twarzy z kwasem mlekowym i kwasami owocowymi AHA. Zawiera 10% naturalnego błota z Morza Martwego, 3% mielonych pestek z owoców, kwas mlekowy i 50%-owe kwasy owocowe. 
W przypadku cery tłustej i mieszanej błoto z Morza Martwego oczyszcza zatkane pory skóry oraz powoduje istotne zwężenie porów skóry.
Kwas mlekowy i kwasy AHA - kompozycja ekstraktów z marakui, cytryny, winogrona i ananasa - rozpuszczają martwy naskórek, zwiększają poziom nawilżenia skóry, zmniejszają przebarwienia, stymulują syntezę kolagenu skutkiem czego poprawia się elastyczność, gładkość oraz wygląd zewnętrznej warstwy skóry.

Skład:
Aqua, Dead Sea Mud Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Prunus Ameniaca Seed Powder, Juglans Regia Shell Powder, Prunus Amygdalus Dulcis Shell Powder, Cetyl Alcohol, Passiflora Edulis Fruit Extract, Saccharum Officinarum Extract, Citrus Medica Limonum Extract, Ananas Salivus Extract, Vitis Vinifera Extract, Lactic Acid, Citric Acid, DMOM-Hydantoin, Matylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Butylparaben, Isobutylparaben, Phenoxyethanol. 

Pojemność: 100 g

Cena: 16 zł


Moja opinia: 
Produkt zamknięty jest w okrągłym plastikowym opakowaniu dającym nam możliwość bezproblemowego zużycia do samego końca. 
W wyglądzie i konsystencji rzeczywiście przypomina błoto. Naszym oczom ukazuje się gęsta, szara maź o niejednolitej strukturze z licznymi małymi drobinkami. 
Ocena zapachu może być nieco skomplikowana, gdyż dla wielu osób kosmetyk zapewne nie będzie pachniał a po prostu śmierdział... Trzeba mu oddać, iż rzeczywiście oddaje klimat ziemi. Jest intensywny i charakterystyczny, aczkolwiek mi nie przeszkadza. 
Skład ni to na plus, ni na minus. Kwasy wysoko na liście, ale jej koniec stanowią same parabeny. 
Przy aplikacji kosmetyk powoduje delikatne pieczenie. Efekt nie jest jednak długotrwały a twarz nie pozostaje podrażniona ani zaczerwieniona,
Sama aplikacji jest nieco inna aniżeli przy znanych mi dotąd kremowych peelingach, które utrzymują się na masującym miejscu. Tutaj produkt gładko rozsmarowuje się po twarzy a drobinki wszędzie rozprzestrzeniają. Wprawdzie same ziarenka są malutkie i niezbyt ostre to jednak czuć je podczas masowania.
Działanie peelingu uznałabym za "dwojakie". 
Po samym zastosowaniu skóra jest wyraźnie oczyszczona, wygładzona i miękka w dotyku. Wygląda na ożywioną. Nie jest wysuszona ani ściągnięta.
Niestety, przy regularnym stosowaniu 2 razy w tygodniu, nie zauważyłam wpływu kosmetyku na stan przebarwień czy porów. Nie zostały one ani zmniejszone ani zwężone. Nie mam również wrażenia aby peeling wpłynął na ilość pojawiających się niedoskonałości.
Kosmetyk sprawdza się bardzo dobrze jeśli chcemy natychmiastowego efektu wygładzenia i odżywienia skóry. Osoby oczekujące spektakularnych i długotrwałych efektów mogą być nieco rozczarowane.

Znacie ten produkt marki BingoSpa? Jakie są Wasze ulubione peelingi? :)

Iwona

7 komentarzy:

  1. Miałam go i polubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie używałam, na szczęście nie musiałam. :)

    shariankoweleben.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja ostatnio robię naturalne peelingi, rozkochałam się w tym z kawy, cukru i oliwy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawy peeling ;) \Może wypróbuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tego peelingu nie znałam, a osobiście najczęściej używam kawowego. Do twarzy czasami pożyczam od siostry morelowy z Bielendy (swojego nie posiadam :P). No i czasem stosuję peeling enzymatyczny.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mieliśmy, lubiliśmy go nawet:):)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy wcześniej nie słyszałam o tej firmie, ale z pewnością przyjrzę się jej produktom, gdyż sama mam problemy z trądzikiem. Moim ulubionym peelingiem jest ten z firmy Barwa Siarkowa z Rossmanna. Jest to kosmetyk siarkowy antybakteryjny - gorąco polecam!
    Dziękuję za odwiedziny, również będę zaglądać :)

    OdpowiedzUsuń

Komentując przyczyniasz się do uśmiechu na mojej twarzy :) Pamiętaj - szczęście dane innym wraca do nas podwójnie! :)
Nie spamuj linkami, a będzie większa szansa, że Cię odwiedzę...