piątek, 8 maja 2015

BingoSpa, solny peeling do ciała.

Hej :)

Jakiś czas temu wspominałam Wam, że otrzymałam do przetestowania kilka kosmetyków marki BingoSpa. Dziś przychodzę z recenzją jednego z nich, a mianowicie peelingu z pyłem ze skały wulkanicznej i ekstraktem z czerwonej herbaty. Jeśli jesteście ciekawi jak spisał się u mnie ten produkt to zapraszam do dalszej części :)

Zdaniem producenta:
Pył ze skały wulkanicznej składającej się z krzemionki (70%) i związków alkaicznych - pomaga w dokładnym usunięciu martwego naskórka, skutecznie oczyszcza i wygładza skórę.
Ekstrakt z czerwonej herbaty jest silnym antyoksydantem - bogatym w witaminy, związki mineralne oraz wiele związków biologicznie czynnych: alkaloidy, flawonoidy, aminokwasy, pierwiastki śladowe (wapń, magnez, żelazo, selen) - rewitalizuje i ujędrnia skórę.

Skład:
Sodium Chloride, Urea, Sodium Hydragen Carbonate, Sodium Lauryl Sulfate, Volcanic Rock, Propylene Glycol, Camelia Sinensis Extract, Aspalathus Linearis Extract, Acorus Calanus Extract, Titanium Dioxide, Mica, Parfum, Linalool, CI19140, CI42080, CI15985, CI16255.

Pojemność: 580 g

Cena: ok. 12 zł

Moja opinia:
Peeling zamknięty jest w plastikowej butelce z nakrętką. Posiada dość spory otwór.
Ma intensywny i specyficzny zapach. Wyczuwam w nim jakby kwiatowe nuty. Dla niektórych może być drażniący, ale mi odpowiada.
Składa się z drobnego proszku oraz maleńkich kuleczek. 
Peeling ma bardzo przyjemny skład. Nie zawiera parafiny, która zazwyczaj daje złudzenie wygładzonej skóry.
Sporą uciążliwością jest dla mnie aplikacja kosmetyku. Z racji otworu wydobywa się go dość dużo. Poza tym peeling nie pieni się przez co ma tendencję do tego, iż nie przykleja się do skóry a całkowicie wysypuje z rąk. Staram się temu zaradzić tak, iż najpierw sypię nieco peelingu do nakrętki, a następnie z niej aplikuję go na ciało małymi partiami. 
Same drobinki są mocne i bardzo dobrze usuwają martwy naskórek. Już krótkie potarcie sprawia, iż skóra staje się niezwykle wygładzona a przy tym nawilżona i miękka w dotyku. 
Gdyby nie forma aplikacji to peeling uznałabym za bardzo dobry. Efekt spokojnie mogłabym porównać do tego uzyskiwanego przy pomocy mojego ulubionego, domowego peelingu kawowego.

Znacie omówiony przeze mnie produkt BingoSpa? Napiszcie o swoich ulubionych peelingach :)

Iwona

4 komentarze:

  1. Nie znam, ale brzmi ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam, ale mnie jakoś nie zachęca...

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam tego produktu, a mój ulubiony peeling to chyba ten kawowy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja wolę peelingi diy ;)

    OdpowiedzUsuń

Komentując przyczyniasz się do uśmiechu na mojej twarzy :) Pamiętaj - szczęście dane innym wraca do nas podwójnie! :)
Szanuj moją osobę i nie zostawiaj linków! Komentarze to nie miejsce na reklamę! Znajdę Cię i bez tego.