poniedziałek, 21 grudnia 2015

Zabieg kawowy - S.O.S dla suchych stóp?

Hej :)

Niedawno pisałam Wam, że oczywistym jest dbanie o skórę dłoni. A co ze stopami? O nich również nie możemy zapomnieć. Zwłaszcza teraz, gdy grubsze skarpety i ciepłe buty nie sprzyjają ich dobrej kondycji. W walce ze zniszczoną, suchą i zrogowaciałą skórą ma nam pomóc intensywnie zmiękczający zabieg kawowy marki Eveline. Czy rzeczywiście przynosi efekty, które obiecuje producent?

Zdaniem producenta + składy:




Pojemność: 2 x 6 ml

Cena: ok. 4 zł

Moja opinia:
Całość składa się z dwóch saszetek po 6 ml każda. Wystarcza na jeden solidny zabieg.
Peeling to gęsta, jasnobrązowa maź z wieloma drobnymi ziarenkami kawy. 
Są wystarczająco ostre i nie rozpuszczają się pod wpływem wody.
Zapach? Hmm… cóż może powiedzieć dziewczyna, której ulubionym napojem jest „kawa, kawunia, kawusia”? Przypomina mi świeżo zaparzonego szatanika, bez nuty chemii.  
Dla mnie cudowny.  
Samo działanie już takie cudowne nie jest. Nie twierdzę, że nic nie robi, ale złuszczenie zrogowaciałego naskórka jest bardzo delikatne. Moje pięty są twarde i mocno zniszczone przez co chcąc doprowadzić je do lepszego stanu muszę posiłkować się pumeksem bądź tarką. Drobinki kawy, choć ostre, nie są w stanie konkurować z przyrządami mechanicznymi.  
Przejdźmy do omówienia drugiego kroku, czyli maski. Tutaj mamy styczność z gęstą i treściwą konsystencją o białym kolorze.
Zapach? Najwidoczniej wypiłam już kawę, bo tutaj nie jest tak wyczuwalna jak w przypadku peelingu. Bardziej skłaniałabym się ku mentolowym, orzeźwiającym nutom.
Zatrzymam się chwilkę przy składzie, gdyż już na drugim miejscu mamy dobroczynny mocznik. To się chwali.
Gęsta i zbita konsystencja sprawia, iż maska niezbyt dobrze wchłania się w skórę stóp. Po zaaplikowaniu pozostawiłam ją na ok. 30 minut po czym musiałam wmasować w skórę dość sporą ilość produktu. Po zabiegu pozostała ochronna warstewka, która jednak nie była nieprzyjemna.
Maska sprawiła, iż stopy stały się nawilżone i gładsze. Efekt jednak nie utrzymał się długo. Już następnego dnia stan wrócił do normy, niestety tej gorszej.
Myślę, iż zabieg sprawdzi się u osób, których stopy nie sprawiają większych problemów. Dla tych zniszczonych może być zbyt delikatny. Sprawdzi się ewentualnie w przypadku szybkiego, jednorazowego i krótkiego efektu. Być może częste i systematyczne stosowanie mogłoby wskórać nieco więcej. 

Znacie? Stosujecie? Jakie są Wasze sposoby na zadbane stopy? :)

Iwona

8 komentarzy:

  1. O przydalby mi się taki zabieg :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie te maski nie przekonują... Ostatnio zastosowałam skarpetki złuszczające z Marion i WOOOOOW! Polecam. Nie potrzebny pumeks ani tarka. A uwierz że stopy miałam jak u słonia

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja zastanawiam się nad skarpetkami złuszczającymi. Wypróbowałąbym teraz w zimie i jeśli efekt byłby zadowalający, powtórzyłam ten "zabieg" przed latem. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nie mam bardzo suchych stóp (a co ciekawe pozostałą skórę bardzo :P) i takich peelingów nie używam, ale chyba mam coś podobnego w zapsach :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Raczej nie miałam tego zabiegu. Szkoda, że efekty utrzymują się tylko jeden dzień :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję i wzajemnie :) Na prawdę nie ma za co :) Buziaczki <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawa jestem tego zabiegu, ale też nie liczę na długotrwały efekt :)

    OdpowiedzUsuń

Komentując przyczyniasz się do uśmiechu na mojej twarzy :) Pamiętaj - szczęście dane innym wraca do nas podwójnie! :)
Szanuj moją osobę i nie zostawiaj linków! Komentarze to nie miejsce na reklamę! Znajdę Cię i bez tego.